czwartek, 25 lutego 2016

Bunt na pokładzie. 7 sposobów na przekonanie dziecka do wyjazdu.

Sposoby na przekonanie dziecka, aby poddało się naszym planom wyjazdowym. 


Czy też tak macie? Planujecie interesującą wycieczkę na weekend, specjalnie zorganizowaną dla Waszego dziecka, żeby mu się nie nudziło, żeby nie siedział w weekend przed TV, żeby aktywnie spędził czas wraz z rodzicami. Przychodzi ten upragniony wydawałoby się dla całej rodziny weekend, a tu nagle niespodziewanie ten mały człowieczek skutecznie stawia opór i krzyczy, że nigdzie nie pojedzie, bo chce się bawić zabawkami? 
U nas tak niestety bywa często, a wcale nie jest tak, że co tydzień gdzieś jeździmy. Po prostu czasem jest bunt na pokładzie i tyle w temacie J
Jednak z doświadczenia wiemy, że nie ma sensu ulegać, bo podróże kształcą, a wyścigi i wypadki resorakowe  już niekoniecznie. Po każdej zrealizowanej już wycieczce szkrab przyznaje racje, że było fajnie i opowiada, co mu się najbardziej podobało.


Jednak zanim wyruszymy na tę wycieczkę, to czasem trzeba się nieźle nagimnastykować fizycznie i umysłowo, aby przekonać szkraba do wyjazdu. Mamy kilka trików, aby usprawnić nasze działanie i po kolei je wykorzystujemy, aż dojdziemy do celu. Metoda siłowa raczej odpada na wstępie, bo daje odwrotne rezultaty od zamierzonych, a nie chcemy mieć rozdartego, zapłakanego i obrażonego dziecka.

Przedstawiamy 7 sprawdzonych przez nas sposobów do wygrania tej niełatwej bitwy:

  1. Rozmowa, próba przekonania, że wyprawa będzie ciekawa i dzięki temu będzie miało możliwość poznać nowe miejsca. Udzielamy informacji, które mogą zaciekawić dziecko, pokazujemy zdjęcia, filmiki.
  2. Przedstawiamy dziecku swoje uczucia. Że nie lubimy się nigdzie spóźniać, bo uciekają nam w tym czasie atrakcje i jest nam przykro, że nie chce z nami odkrywać świata. Lub inaczej, że przecież uwielbiamy razem jeździć i zawsze przywozimy wspaniałe wspomnienia.
  3. Z każdej wycieczki przywozimy jakąś małą pamiątkę, którą wybiera nasze dziecko. Przekonując go do wyjazdu, używamy argumentu namierzenia kolejnej pamiątki do jego sporej kolekcji.
  4. Stwarzamy dziecku możliwości wyboru. Dziecko czując, że ma samo na cos wpływ i samo dokonujące wyboru, bardzo chętnie wykonuje zadania wskazane przez siebie. Trzeba oczywiście w taki sprytny sposób sformułować pytanie, aby wybór był oczywisty ;)
  5. Jeśli nadal woli zostać w domu, otwieramy komputer i pokazujemy mu dokładnie miejsce, w które jedziemy na mapie, następnie drukujemy mapkę i dzięki temu zyskujemy małego przewodnika naszej wycieczki, który będzie nas nawigował (możemy oczywiście też do tego wykorzystać nawigację elektroniczną lub w telefonie). Dziecko poczuje się wtedy potrzebne i docenione w podróży.
  6. Spróbujmy przekonać dziecko poprzez wymyśloną grę lub zabawę. Mogą być to np. podchody, stwórzmy kilka karteczek z zadaniami do wykonania, które dziecko ma odnaleźć, a w efekcie okaże się maluch już siedzi w samochodzie, przypięty w foteliku podśpiewując radośnie.
  7. Przekupstwo. Zachowania z poprzednich punktów powinny, w którymś momencie zadziałać, ale jeśli tak się nie stało, to ostatecznym punktem walki, choć z wielką niechęcia przez nas stosowanym jest obiecanie zakupu czegoś, co na dziecko zadziała np. lodów, komiksów, samochodzików itp.


No i w końcu ruszamy w drogę …………..:)


Booking.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz